Co jest grane?
16 września 2010 w całej Europie rozpoczęły się rozgrywki fazy grupowej Ligi Europy. Jedynym polskim przedstawicielem w dawnym Pucharze UEFA jest Lech Poznań, któremu udało się we czwartek wydrzeć remis Juventusowi Turyn. Ja jednak nie mogłem obejrzeć tego meczu na żywo w TV, gdyż znajdowałem się w tym czasie we Lwowie, gdzie miejscowe Karpaty podejmowały na stadionie „Ukraina” drużynę Borussi Dortmund. Polskim akcentem tego meczu był występ, w drugiej połowie, dwóch Polaków.
Spodziewane i niespodziewane wydarzenia
Tuż po przekroczeniu ukraińskiej granicy zaczęły się pierwsze atrakcje. Obok kantorów wymiany walut stoją budki, gdzie można zakupić słodycze, odzież oraz „keczup” (wysokoprocentowy) po niskich cenach. Polecam osobiście buty sportowe, które są bardzo wygodne i wytrzymałe.
Potem uczestnicy wycieczki mogli się przekonać, jak wielki respekt, lub strach, budzi na Ukrainie policja. Ta służba mundurowa włączyła się w organizację meczu i dostała rozkaz eskortowania autokarów z kibicami od samej granicy aż do stadionu. Jeden z radiowozów pilotował również nas. Po drodze znalazł się tylko jeden śmiałek, który zdecydował się wyprzedzić naszą obstawę. Reszta, łącznie z ciężkimi pojazdami ciężarowymi, zjeżdżała po obu stronach drogi na pobocze. Wzbudziło to spory entuzjazm oraz wesołość, szczególnie po przejechaniu policjantów na czerwonym świetle. Ponieważ mieliśmy w przedmeczowych planach krótkie postoje przed supermarketem i w okolicach rynku, podziękowaliśmy ślicznie za fatygę i rozstaliśmy się ze służbami tuż przed wjazdem do Lwowa.
Następnie zwiedziliśmy jeden ze lwowskich dużych sklepów, a potem, uradowani zakupami, udaliśmy się na Stare Miasto. Muszę przyznać, po cichu liczyłem, że zobaczę czy we Lwowie trwają prace związane z organizacją Euro 2012. Niestety nie miałem okazji oglądać budowy nowego stadionu, jednak nasz autokar mijał robotników wylewających asfalt. Zrobiło to na mnie fatalne wrażenie, ponieważ Ukraińcy używali nienajlepszego sprzętu. Część pracujących siedziała bezczynnie i przyglądała się, co robią inni. Niektórzy nierówności asfaltu wyrównywali piętą. Kierowca stwierdził, że jeszcze tydzień wcześniej nikt nie remontował owej ulicy, więc prace musiały trwać na trzy zmiany dziennie. Read more of this post
Najnowsze komentarze